FANDOM


9Ftn7HI

Renee Grey

Tytuł

Prolog

2 lata temu Lochy w krainie Cieni. W jednej z celi, siedzi dziewczyna o biało czarnych długich włosach i czerwonych oczach. Wygląda na przerażoną, czeka aż ktoś po nią przyjedzie , liczy na pomoc. Nagle ktoś przychodzi. Wysoki , młody , ciemno włosy chłopak z chustą na twarzy. Zakłada dziewczynie rękawiczki , aby nie mogła użyć mocy oraz zawiązuje je. - Ał... To boli.

Młody czarnoksiężnik spojrzał na dziewczynę , następnie trochę poluzowal linę.

- Proszę pomóż mi , nie chce do niej iść. Proszę... Spojrzała na niego z litoscią.

Popatrzył na nią. Chciał coś zrobić ale nie mógł , tego zrobić. Zaprowadził ją do Calisty , okrutnej królowej Cieni. Dziewczyna próbowała buntować się przeciwko zasadą panującym w tej krainie , niestety podpadła , a raczej ktoś ją wydał. Gdy weszli do komnaty , Calista kazała chłopakowi wyjść i on to zrobił , czuł się źle że jej nie pomógł jak go błagała. Dziewczyna próbowała uciec , czekała ją kara ale 2 Cieni za mocno ją trzymała. A on tylko się na to patrzył , chciał iść tam gdzie cienie ją zabierały lecz nie mógł. Po chwili usłyszał krzyk dziewczyny , uciekł...

Rodział 1

Obecnie

"Minęły już dwa lata od dnia  , w którym zostałam ukarana za bycie sobą. Byłam tak ostrożna , ale jednak mię odkryli. Od tego dnia strasznie się zmieniłam , zaczęłam się ukrywać. Nigdzie nie  wychodziłam bez peleryny. Stałam się całkiem innym człowiekiem , teraz mam 19 lat. Mieszkam sama, moi rodzice zaginęli nie wiadomo gdzie i czy żyją , pracuję w sklepie , ledwo daję sobie radę. Ale przynajmniej już nigdy nie przeżyje takiego bólu , jak ostatnim razem. "

- Renne. ... Renee!

- Co? Oh , to ty Arthur...

- Ciesz się że to ja , a nie inny cień. O czym tak myślisz?

- A o niczym...tak po prostu.

- Ale wiesz mi możesz powiedzieć.

- No dobrze. A więc...

Niespodziewanie jakiś inny cień wyszedł do jej sklepu.

- Renee nasza Pani cię wzywa.

- A-ale ja nic nie zrobiłam!!

- Pójdziesz dobrowolnie albo cię zmuszę. Arthur udawał zdziwienie. Gdy Renne wyszła on się uśmiechnoł z zadowoleniem.

U Calisty.

- Renee Grey... Ostatnio widziałam cię dwa lata temu. Myślałam że czegoś się nauczyłaś.

- Ale ja nic nie wiem , co zrobiłam.

- Czyli nie wróciłaś do swojego ... Buntu. Słyszałam coś innego. - Pani... Ja nie ...nic. Mój przyjaciel Arthur może potwierdzić.

- Ale to on mi wszystko powiedział....(złowieszczy śmiech) Nie nauczyłaś się nic o zaufaniu , prawda. Nie umiesz się obronić. Czy to nie smutne. Nikt nie stanie w twojej obronie , nie masz nikogo. Jakie mam dowody że nie wróciłaś do dobra.

Ten sam chłopak który , kiedyś nie pomógł Renee , widział całe zdarzenie. Widział jej strach który wykorzystywała Calista. Tym razem jednak jej pomógł , na swój sposób.

- Pani jestem pewien że ona nic nie zrobiła. Jest za głupia i tchórzliwa. 

- Damon skąd ty to wiesz. Damon pokazuję królowej zakrwawiony sztylet.- Bo sam się tym zająłem... 

- ....Tym razem ci odpuszcze dziewczyno. Ale pamiętaj co cię czeka jak jednak się nie zmieniłaś.

Chłopak a właściwie już mężczyzna ponieważ jest trzy lata starszy od Renee , wyszedł z nią. Gdy wyszli z zamku Calisty , w pewnym momencie Damon , złapał Dziewczynę , przyciągną i przycisną ją do ściany. Ona patrzyła na niego że strachem bo nie wiedziała co się dzieję. Chłopak ściąga chustę z twarzy. 

- Ostatni raz ci pomagam dziewczynko , nie myśl że to się powtórzy. Pilnuj się bo jesteś jeszcze młoda.

- Ja... nie rozumie...

- Pomogłem ci bo nie chcę żebyś zginęła jasne.

- Ale zabiłeś kogoś.

- To było tylko zwierzę. A właściwie czemu mam ci się tłumaczyć. Spadaj do siebie , do domu , już.

Renee ucieka. Zawsze kiedy wraca do siebie przechodzi obok lasu , który z dnia na dzień coraz bardziej ją interesuje. Kiedyś jej się ten Las śnił. Postanowiła do niego wejść. Ostre ciernie na ziemi raniły jej kostki , a co chwilę ocierała się o szpiczaste gałęzie. Ale szła dalej. Natrafiła na miejsce gdzie była jaskinia chciała do niej wejść ale nagle z krzaków wyskoczyło zwierzę większe od niej. Chciała tym walczyć ale jej moce nie nadawały się do walki z Tym czymś. Zwierzę mocno ją sponiewierało. Dziewczyna straciła przytomność z bólu. Stwór miał jej zadać ostatni atak. Ale ktoś powalił zwierzę zanim to zrobiło. Podszedł do nieprzytomnej. Sprawdził czy żyje , wziął ją na ręce i zaniósł do swojego domu.

Rozdział 2

Renee spała kilka godzin , w tym czasie on ją opatrzył , i zabandżował. Renee nie wiedziała co się dzieję , nie była niczego świadoma.

-  Gdzie ja jestem? To nie mój dom. * Rozgląda się po pokoju , jej oczą ukazuje się siedzący nad ją Damon* Co ty tu robisz?! Co mi zrobiłeś?! - Stój , nie panikuj. Nic ci przecież nie zrobiłem i nie zrobię. Coś cię zaatakowało , Byłaś ranna na brzuchu i w kilku innych miejscach , mocno uderzyłaś głową. A ja akurat wracałem. To ci łaskawie pomogłem.

- Mój bohaterze ( Sarkastycznie ). Zaraz... na brzuchu!! Czy ty!

- Ja co ( Uśmiech)? Co takiego zrobiłem? * Zaczął bawić się kosmykiem jej włosów*

- Nic , zostaw moje włosy * Odwraca się od niego*

- Czy ją coś zrobiłem nie tak? Koleżanko. 

- o_o

- *zaczyna się śmiać* Dobra , odpoczywaj . Tylko żartowałem. Chciałem cię zdenerwować.

- Udało ci się. -_- 

- Dzisiaj zostajesz u mię na noc jutro wrócisz do siebie.

- Co...... Nie chcę.

- Musisz w nocy jest nie bezpiecznie. Nie chcę by coś ci się stało.

- A co ty tak się o mnie martfisz.  Nie powinnam cię obchodzić.

- A tu niespodzianka.

- Możesz się zamknąć? Proszę.

- Dobrze , jak chcesz księżniczko.

- Damon...

- Ciiiiiiii , śpi Dobrze.

- 0_0... " W ogóle nie rozumiem co się dzieje , Damon zachowywał się bardzo dziwne , był taki ... Jak to powiedzieć troskliwy. Nie znałam go od tej strony. Uratował mi życie już dwa razy , sam się naraża. Nie wiem rano wrócę do domu i o tym zapomnę. Nie mam pojęcia co mam zrobić?"

Rano w domu Damon'a.

- Renne... Wstawaj już ranek... Renne.

- Co... Już. Mówi zaspana.

- Nie chciałem cię budzić , ale zrobiłem śniadanie.

- Coooo...?

- No choć nie marudź. 

Demon bierze dziewczynę za rękę i zaprowadził ją do stołu. Chwilę jedli w ciszy , Renne patrzyła się chłopaka z nieufnością.

- Co się tak patrzysz na mnie. Hmmmm?

- Ja nie , o co ci chodzi. Po co miałbym się na ciebie patrzeć. Wiesz co ja już zjadłam, wracam do domu.

- Ej , Re poczekaj chwilę.

- Czego chcesz?

- Odprowadzę cię , nie chcę byś szła sama. Wiesz czemu.

-  Właśnie nie wiem , może coś powiesz? 

- Oj już choć...

- Nie rozkazuje mi.

- Jesteś uparta jak osioł , mówił ci to ktoś. *Zakłada chustę*

Renee wyszła bez odpowiedzi, a Damon za nią.



Rozdział 3


Szli razem po drodze do jej domu. Niespodziewanie Arthur do nich podchodzi.

-Witaj Renne. Nie miałem przyjemność cię widzieć od wczoraj.

-Arthur! Co ty tu robisz. Nie chcę cię oglądać. 

- Mieszkam , no co czyżby coś się stało. *Podchodzi do Renne i kieruję jej wzrok w swoją stronę* Tylko się nie popłacz , skarbie.

- Zostaw ją! 

- Renne widzę że znalazłaś sobie obrońcę. Jakie to słodkie. Sama sobie nie umisz poradzić , nie dobrze.

- Arthur myślałam że jesteś moim przyjacielem. Czemu to zrobiłeś? Zawsze uważałam cię za kogoś innego.

- Oj widzisz a to ja zawszę kopałem pod tobą dołki. Dwa lata temu też cię wydałem , żałuję że cię wtedy nie zabili jesteś zdrajczynią i zawszę nią będziesz. * Atakuje dziewczynę*

- Co! Zostaw mię! *Próbuje się bronić*

- Chyba coś powiedziałem , miałeś ją zostawić. *Atakuje go kulą ognia*

Renee siedzi na ziemi. Arthur mdleje przez atak.

- Re... Jak się czujesz... Choć uciekajmy zanim ktoś zobaczy. Podaj mi swoją dłoń.Dziewczyna skołowana zdaje sobie sprawę z tego co się stało. Razem z nowym przyjacielem biegnie do siebie. 

- Już jesteśmy. Czuj się jak u siebie w domu.

- Ej... Jak się czujesz , chcę wiedzieć.

- Źle... zadowolony odpowiedzią *Lecą jej łzy z oczu*

- Nie płacz.

Damon myśli co zrobić aby pocieszyć dziewczynę , która opiera się blat stołu i płaczę. Po namyśle podszedł do niej i powoli zaczął ją obejmować , ku jej zdziwieniu. 

- Co ty robisz, proszę cię przestań.

- Wybacz, chciałem cię tylko pocieszyć.

- Powiedziałam , puść mię, pr-proszę.

- Dobrze , jak sobie życzysz.

Renee poszła do swojej sypialni i siedziała tam przez dłuższy czas. Czytała pewną książkę. Nagle wchodzi do niej Damon.

- Myślałam że już poszłeś.

- Nie , wolałem z tobą zostać. Ładna książka , czy tej wstążce jest pióro , gdzie je znalazłaś? 

- Nie znalazłam.

- To skąd je masz?

- Z moich skrzydeł , chyba to Tylko po nich mam.

- A teraz , coś się stało?

- Pamiętasz dwa lata temu. Zostałam ukarana , sam wiesz. Wtedy to się stało.

- Jakbym wiedział to bym się nie pytał, co się stało?

- Byłam z tych cieni co chciały zbuntować się przeciwko Caliscie. Odkryli mię już wiem jak... Gdy powiedziałam że śmierć jest niczym , wtedy Królowa kazała...

- Renee? :o

- Kazała obciąć moje skrzydła... Nie myślałam że to zrobi.

- Dlatego tak wtedy się bałaś , dlatego krzyczałaś. Przepraszam cię , chciałem ci wtedy pomóc ale bałem się jej , a jak usłyszałem twój krzyk myślałam że cię zabili. Nie mogłem sobie wybaczyć. A wczoraj jak cię zobaczyłem , kamień z serca. Tym razem musiałem ci pomóc.

- Nie zauważyłeś mię przez dwa lata...

- Strasznie się zmieniłaś , nie byłaś już taka szczęśliwa, zaczełaś chodzić w tej pelerynie i ukrywać tą swoją ...  Ahhhh może ja już skończę.

- Przepraszam , swoją co? 0_0

- Piękną twarz.

- Coś ty powiedział.... 0_0

- Że jesteś piękna. 

- Em... Brakuję mi słów. 0_0

- Jesteś czerwona jak pomidor.

Damon uśmiecha się do czerwonej Renee. Zaczyna głaskać ją po jej biało czarnych długich włosach i patrzył w jej duże czerwone oczy. W pewnym momencie nie wytrzymał i zaczął całować dziewczynę. Po chwili jednak przestał , kiedy poczuł że Renee próbuje odsunąć.-

Co jest?- Proszę cię przestań , ja nie mam ... Nie chcę. 0_0

- Rozumie cię , jeszcze raz Wybacz mi , nie wytrzymałem. Jestem dość impulsywny.

- Ja już pójdę spać.

- Jest wcześnie.

- Wiem , wiem , ale tyle się o tobie dowiedziałam , jeszcze to z Arthur'em.

- No tak dobranoc ... A tak w ogóle nie nazywam się Damon , jestem Magnus. Jakoś nie podoba mi się to imię i wolę się ukrywać. 

- hmmmm , mi się jednak bardziej Magnus podoba. 

- Dobranoc Renee.

- Dobranoc...Magnus. Renee uśmiecha się do niego.

Rozdział 4


Magnus wyszedł z jej pokoju.Nowy dzień w świecie Cieni. Renee i Magnus wstają, zjadli śniadanie. Potem poszli do sklepu w którym pracowała dziewczyna. Wiele Cieni jak koło nich przechodziło wrogo się na nich patrzyło. 

- Co jest , zaczynam się , bać a ty , oni się tak źle na nas patrzą , Wiesz czemu? 

- Podejrzewam że szanowny Arthur wszystko powiedział , a co innego mogło się stać. Nie bój się , nie jesteś sama , masz mię.

- Dziękuję Damon. Jakoś nagle przy tobie przestałam się bać. Ciągle ratujesz moje życie , nie wiem jak ja ci się za to od płacę.

- Nie musisz , robię to bezinteresownie.

- Śmieszne ... Od urodzenia nas uczą że miłość jest czymś zbędnym , że nie można pomagać innym , nie ufać nikomu , a patrz co się dzieje.

- Co takiego się dzieje?

- Ty i ja .... Jesteśmy chyba inni. A może nad tak rodzice wychowali? Bo myślę że to wszystko jest jakieś pokręcone.A Calista próbuje wmówić innym jak mają żyć.

- Masz rację. Bystra jesteś. To wszystko przez Caliste , ona to wszystko Cienią nagadała. Gdyby nie ona to było by inaczej. Ale nawet ci ... Źli są zdolni do jakiego kolwiek uczucia. Nie wyszytko jest aż tak okropne.

- Kiedyś ... Myślałam o ucieczce do Shiningway. Wiem że to królestwo czarodzieji , ale cienie też tam żyją , podobnie dobrze im się tam żyje.

- Ta wiem o czym mówisz. Ciężko to jednak zrobić.

Dziewczyna zaczyna przytulać się do niego. W tym momencie do sklepu wchodzi kobieta i przerywa im ich chwilę.

- Witajcie. Dzieci 

- Dzieci? (Renee i Magnus mówią równo)

- A jesteście odemię starsi.

- No tak.

- Nic się nie stało. Chciałabym żebyście do mię przyszli po pracy. Chcę z wami pogadać. Proszę was.

- Ale my...czemu? Ja nie wiem czy powinniśmy i tak wszyscy są do nas źle nastawieni.

- Renee może zgodzimy się? Nie wiesz czego chcę.

- Ale jak coś się nam stanie.

- Widzę że wasza dwójką dba o siebie. Naprawdę piękne. Rzadko to tu widzę.

- Pani jest po dobrej stronie? Powiedziała zdziwiona Renee.

- Wszystko wam powiem jak do mię przyjdziecię

.- Niech już Pani będzie ja i Renee przyjdziemy.

- Do zobaczenia.

- Dowiedzenia.

Kobieta wychodzi ze sklepu. Młodzi zdziwieni całą sytuacją. Zajeli się pracą i czekali aż będą mogli pójść do Kobiety.

Rozdział 5


Damon wiedział gdzie ona mieszkała , miał informacje o większości cieni z krainy. Dziewczyna wyglądała na zamyśloną.

- Co jest , kochana?

- Nic ... Zastanawiam się nad tym czy powinniśmy jej ufać. Wiesz jakie są Cienie. Obawiam się że coś nam grozi.

- Ej a czy ja jestem zły?

- No nie jesteś. Ale Damon...

- Żadnych ale , myśl pozytywnie , może masz rację , a może nie kto wie. A tak między werszami , nie pozwolę by coś ci się stało lub ktoś cię skrzywdził. Kolejny raz.

-  Dobrze , postaram się.

- Cieszę się. Patrz ta pani tam mieszka. Choć szybciej.Para puka w drzwi domu. Ich oczą ukazuje się mała brązowo włosa dziewczynka , córka kobiety. Nie wiedzieli co zrobić w tej sytuacji.

- Cześć mała :). Czy twoja mama jest może w domu?

- Nie ma jej! ;-;

Renee daje nogę między drzwi , zanim dziewczynka je zamknęła.

- Poczekaj nie bój się nas , nic ci nie zrobimy. 

Dziecko chowa się za swoimi włosami. Nadal nie zamierza ich wpuścić do domu. Renee patrzył się na nią z uśmiechem.

- Kasandra , kochanie jesteś w domu. *Kobieta podchodzi do drzwi* Ooo. Jednak przyszliście , już miałam myśleć że mię zignorujecie.  Chodźcie za mną.

- Mamo ty ich znasz?

- Tak jesteśmy jej przyjaciółmi. Odpowiedziała Renee.

- Siadajcię tutaj. 

- Nie rozumiemy po co pani kazała nam przyjść?

- Chcę z wami porozmawiać , jesteście wyjątkowi. Możecie zmienić życie innych. Tylko musicie mię uważnie posłuchać... Renee jej przerywa.

- Jesteśmy tylko zwykłymi Cieniami , nikim więcej. Kiedyś myślałam że mogę coś zrobić. Drugi raz w to nie wchodzę. Nigdy więcej.

- Renee nie stresuj się dziewczyno , nic ci się nie stanie.

- On ma rację chcę tylko żebyście mię posłuchali. Spokojnie. Znam was bardzo dobrze , wiem jacy jesteście w środku , wasza magia jest silna. Wiem że Calista nie jest nie pokonana...

- I co z tego , ja nie chcę być bohaterem.

- Możesz mi nie przerywać , proszę. Denerwowujesz się. Rozumiem to. Damon przytulił dziewczynę , aby się nie stresowała. Oraz pozwolił kobiecie mówić dalej.

- Nieliczni to wiedzą ale nie ona jest naszą prawdziwą królową. Jakbyśmy uwolnili pracowitą władczynie nie wiem czy żyje, ale gdyby jednak żyła to Zła straciła by mocę. Ale niestety nikt nie wierzy że to wszystko prawda. Proszę was tylko o próbę , nie musi się udać. Jesteście wyjątkowi z osobowości i z mocy.

- Z skąd pani tyle o nas wie.

- Znałam waszych rodziców , byli do was bardzo podobni , oraz mam czasami wizję.

- Ciekawe , bardzo ciekawe. Chłopak zauważył że jego ukochana jest zmęczona- Przepraszamy ale my musimy iść. Przemyślimy to.

- Dziękuję wam z całego serca. 

Rozdział 6


Renee wracała sama do swojego domu , po drodze spotyka dziwnych ludzi. Widzi że coś kombinują. Postanowiła za nimi pójść. Schowała się za ścianą i zaczęła ich podsłuchiwać.

- Dokładnie to zaplanowałam. Słuchajcie uważnie , drugi raz nie powtórzę.

- Olivia , może innym razem * Patrzy się na ścianę*

- Aleksa wczoraj mówiłaś coś innego. Mówi Olivia

- Ej , nie męcz jej! Louis co ty na to?

- Dragon ona nic jej nie robi. To nic złego się denerwować. Oboje przesadzacię.

- Uspokójcię się. Aleksa podchodzi do ściany za którą ukrywa się Renee. Zauważa ją. Renee ucieka.

- Może ktoś za nią pójdzie nie wiemy ile się dowiedziała. Louis , Dragon.

- Ja pójdę , Aleks choć zemną. Powiedział Louis.

Aleksa i Louis pobiegli za Renee. Ona ich widziała , starała się ich zgubić. Skręciła w uliczkę , nagle złapał ją rudo włosy chłopak. 

- Puść mię! 

- Bo co , mi zrobisz. Dziewczynko.

- Dragon lepiej pogadać z nią na spokojnie. Po co ją denerwować. Powiedziała Aleksa

- Widziała nas. 

- To nic, jest po naszej stronie , puść ją bracie. Wiem co teraz myślisz Renee. Powiedział Louis.

- Skąd ty znasz moje imię. 0_0

- Potrafię czytać  w myślach. 

Dziewczyna ucieka od czwórki przyjaciół i jak najszybciej biegnie do swojego domu.

- Powinniśmy jej to wytłumaczyć.

- Akeks , już jej nie spotkamy.

- Eh.

Rozdział 7


Renee wchodzi do domu.Zamyka się w swoim pokoju , oraz próbuje zasnąć. Całą noc nie mogła się uspokoić.   W tym czasie Arthur szedł do starej opuszczonej części Krainy Cieni. Nikt tam nie mieszka od dwustu lat , przynajmniej każdemu się tak wydaje. On najwyraźniej szukał kogoś lub czegoś. Powoli stawiał każdy krok i rozglądał się dokoła. Coraz bardziej czuł że coś go obserwuje. Gdy był już na miejscu , nie zauważył że z każdym kolejnym krokiem ziemia zaczyna się pod nim załamywać , nagle spadł w dół.

- Aaaaaa. Tylko zmarnowałem czas. -.- Nikogo tu niema i nie będzie.* Śmiech oraz dźwięk kroków*- Co...? Poszedł za słyszanymi dźwiękami. Jego oczą ukazuje się blada jak ściana kobieta.

-Kim jesteś?!

- Powinieneś wiedzieć skoro tu przebywasz. *Śmiech*

- Nie mam czasu na rozmowę , tobą panienko -.-.

- Ah te uczucie złości, czuję jak cię przeszywa , ale jeszcze bardziej uwielbiam strach. *Jej oczy robią się czarne i głębokie.*

- Jesteś demonem 0_0. Zaczął delikatnie się bać , ale nie okazywał tego.

- Jestes taki spostrzegawczy. Demon ciągle się śmieje i ciągle się dziwnie kręci.

- Szukałem demona. Mam dla ciebie pewnien interes. Myślę że cię zainteresuje.

- Mów dalej chłopczyku.

- Chciał bym żebyś , zajęła się pewną dziewczyną. Jest nerwowa na pewno ją zniszczysz do końca , a ja się resztą zajmę.

- Dobrze ale ty mię stąd wyciągniesz. Wiem jak wyjść ale nie potrafię. Przydarz się do czegoś. Arthur postępował zgodnie z tym co mówił demon. Po chwili wyszli z jej zamknięcia.

- A teraz moja prośba.

-Co! Przecież pomogłem ci wyjść!

- Musiałeś tam bym nic nie zrobiła. Ja też mam dla ciebie zadanie.

- Czego chcesz. -.-

- Pomożesz mi się zemścić na innym demonie. Wiem że mieszka w Shiningway , ale nie wiem gdzie , nie chce by wiedział że żyje.

- Jak Renee się dostanie , to ja to zrobię.

- Nazywam się Azur.

- Arthur......

Rozdział 8

Re zrezygnowana wstała , zjadła coś i poszła do pracy. Na miejscu spotkało ją coś niespodziewanego. Jej pracodawca był w sklepie a prawie nigdy go tam nie ma.

- W-witam , Pan tutaj. Przecież nic się nie stało.

- Wiesz jak to powiedzieć...hmmmm. Nie powinnaś już u mię pracować.

- Ale ja nic nie zrobiłam.

- Dyskutowałbym. Ale zejdź mi z oczu. 

- Powie mi ktoś o co chodzi?!

- Wyjdź

Renee nie ma siły walczyć , wychodzi z budynku. Koło niego spotyka Arthura , opierającego się o ścianę.

- *szeptem* Dobrze ci tak , Grey.

- O_O."Jak to usłyszałam miałam ochotę go udusić , delikatnie zacisnęłam pięść aby się uspokoić , odwróciłam się i zobaczyłam Arthur się dusił. Nieświadomie użyłam mocy , nie wiem jak to możliwe. Uciekam zanim dostrzeże co się stało"

Renee pobiegła do domu Magnusa. Była zdenerwowana , całą sytuacją.

- Renee , Witaj myślałam że przyjdziesz później... Coś się stało źle wyglądasz. Wejdź proszę.

Dziewczyna weszła do środka. Usiadła ale nadal nic nie mówiła , patrzyła się w przestrzeń.

- Re... Co jest. Mi możesz powiedzieć.

- Znowu On...

- Coś ci zrobił?!

- Nie , w sumie.

- W sumie?

- Zostałam zwolniona... Wydaję mi się że przez niego. Może akurat tam stał. Nic już nie wiem.

- I co teraz?

- Nie wiem , nawet jak miałam pracę to ledwo się trzymałam. A teraz to już jestem na dnie. v_v

- Pomogę ci...

- Muszę sama to ogarnąć , ciągle nie możesz mi pogadać.

- Owszem mogę i będę , nie ważne co mówisz.

- Magnus...

- Musisz odpocząć...

- Jest wcześnie.

- Nie o to mi chodziło. Choć , mię będę ci tłumaczył.

Magnus zaprowadził ją nad rzekę.

- No już jesteśmy.

- Nie rozumie... Po co?

- Mówiłem że musisz odpocząć. Nie denerwuj się.

- Niby jak?

- Żadne cienie tu nie chodzą , można się zrelaksować i odprężyć.

- Nie wiem czy to dobry pomysł.

- Nie zmuszam cię.

- Serio?

- Nie. Za pomocą magii, uniósł wodę i oblał dziewczynę. *Śmiech*

- Ej

- *Śmiech* Wybacz , musiałem cię jakoś rozchmurzyć. 

- Bo się udusisz.

- Taka jesteś. Chłopak ciągnie dziewczynę za rękę , potyka się i oboje wpadają do wody. Renee próbowała się nie śmiać , ale jej się nie udało.

- I o to mi chodziło. 

3 godziny później. Para siedzi pod drzewem.

- Renee ty śpisz?

- Nie

- Może już wracajmy , nie zimno ci.

- Nie za bardzo.

- Przynajmniej trochę cię rozśmieszyłem. Choć do domu.


W nocy. Renee spała w domu Magnusa. Nagle obudziła się z krzykiem , a większość rzeczy z półki spadło na podłogę. Magnus szybko wchodzi do jej pokoju. 

-Renee
R&M

:D

?! Co się dzieje?...Renee?  Chłopak podchodzi do dziewczyny , która przerażona patrzy się na ścianę. Siada obok niej , przytula ją. W tym momencie Renee zaczęła płakać. - Co się stało?

- Ja... wid- widziałam. 

- Spokojnie , nie bój się. Nic ci nie grozi. 

- Widziałam jak zginęli moi rodzice...

- Kiedy? 

- Teraz...!

- To był tylko sen...

- Jeszcze ona...

- Kto? 

- Nie wiem kompletnie Kim ona jest. Mówiła że to wszystko moja wina....A jeśli miała rację i moi rodzice zginęli przez mię. 

- Spokojnie to Tylko koszmar. 

- Ale...

- Cicho... Śpi dalej. Jestem przy tobie.

- ... Przestaje rozumieć co się dzieje.

- Nie stresuj się.

- A co z tym co widziałam.

- Jutro , śpi. 

W tym czasie w domu Louis'a i Dragona. Aleksa nagle się budzi. 

- Louis... śpisz. 

- Już nie. Która godzina? 

- Pamiętasz tą młodą dziewczynę co spotkaliśmy?

- Wczoraj?

- Tak , a kiedy?  

- No pamiętam jak uciekła , gdy chcieliśmy jej powiedzieć że nic jej nie zrobimy. * Śmiech*

-  Nie śmiej się.Coś jej grozi czuję to... 

- To jej to powiedz. Takie to trudne.

- Nie lepiej nie jej.

- A komu? 

- Komuś kto ją obroni. 

- No to choć. 

- Nie teraz obudzimy twojego brata , Oliwie. Pójdziemy z rana , będzie spokój. 

- Dobrze. Wiem że nie lubisz chodzić po nocach. Dobranoc kochanie. 

- Dobranoc. *Przytula się do Louis'a.*

Rozdział 9

Rano w domu Magnusa.

- Renee obudź się.

- Nie chcę mi się. *chowa się pod kołdrą*

- No Renee wstawaj.

- Muszę...

- Chciałbym , nie zmuszam. 

- Dobra wstaje niechce skończyć mokra ... Znowu.

- No to się przebieraj. Czekam na ciebie na dole. Idzie do salonu , niespodziewanie ktoś puka do drzwi.

- Kto to może być....Podchodzi do drzwi wejściowych i otwiera je.

-  Emmmmm? 

- Witaj jestem Louis , a ta pani to Aleksa 

- *Cicho i nieśmiale* Dzień dobry.

- My się znamy?

- No nie , ale my mamy do ciebie sprawę. Aleks powiedz o co chodzi.

- *Cicho* Już ci mówiłam , ty powiedz. *Chowa się w kapturze*

- Wybacz czasem jest "trochę" nieśmiała.

- Zauważyłem...

- Chodzi o Renee. Dobrze pamiętam? Aleksa kiwa głową na tak.

- Renee?! 

- Chcę ci tylko powiedzieć że coś jej grozi i jeśli dowiemy się co to cię odrazu poinformujemy.

- Co...

- No to co powiedziałem. Pilnuj jej. 

- Dzięki... 

- I nie mów jej na razie o Tym. Do zobaczenia.

- Magnus jesteś?... Ja ich widziałam...

- Cześć *razem Louis i Aleksa* 0_0 ......

-*Louis szeptem* Zapewniłaś mię że jej tu nie będzie.

- *Szeptem Aleks* Wybacz , że nie przewidziałam tego. 

- Może jednak porozmawiamy... We czwórkę. Powiedział Magnus

-Też myślę że to dobry pomysł.  

Chwilę później w salonie Magnusa. 

- No więc. Jak to się stało że spodkaliscie Renee?

- Przypadkiem znaleźliśmy ją kiedy , ja , Aleksa , mój brat i nasza bliska przyjaciółka. Planowaliśmy jak to powiedzieć... Odwiedzić bibliotekę w zamku Calisty. Od ... Kilku lat próbujemy ją pokonać.

- Nie kilku, tylko dwóch.  

- Tak Aleks. ^^  

- Aaaaaa...jak to się zaczęło? Zapytała Renee. 

- Szanowna...*cichy śmiech Aleksy w tle* Królową Cieni , chciała zabić mojego młodszego brata Dragona. Mój brat nie lubi jak mu się rozkazuje , a Calista nie zanosi sprzeciwu. Więc jak mu się kolejny raz coś nie udało to wiecie. Coś powiedział że nie będzie nim już rządzić. I wtedy zacząłem go bronić , ale przekonałem się że chcę z nią walczyć , dopiero jak zaczęła grozić Aleksie ... Że tak powiem. Nagle wpadła Olivia i można powiedzieć ze to było tak. Wybaczcie mi nie jestem dobry w opowiadaniu.

- Nie bójcie się że coś wam się stanie.

- Jeśli jest o co walczyć i dla kogo *Louis popatrzył się na Alekse* to naprawdę warto. Przynajmniej moim zdaniem. 

- Oooo...

- My już powinniśmy iść. Miłego dnia wam życzymy. Do zobaczenia. 

- Dowiedzenia.... Magnus?

- Tak?

- Nie mieliśmy dzisiaj odwiedzić Evelyn.

- Wypadło mi z głowy. Ale nie wiem czy to dobry pomysł. 

- Ja bym poszła. Przy okazji może będzie wiedziała co mi może być.

- W sensie? 

- Ten mój sen , nigdy takiego nie miałam. Myślę że to jednak nie przypadek. 

- Może i masz rację , wiesz sam nie chciałem o tym myśleć. No dobra ubieraj się.  

Po drodze do domu Evelyn. 

- Magnus... Zobacz kto rozmawia z Arthur'em. 

- Nie interesuj się nim , po co. 

- Nie chodzi mi o niego , tylko skądś kojarze tą dziewczynę....ona mi się śniła.  

- ... Dobra zaczynam cię w tym momencie rozumieć. 0_0

- Pospieszmy się. *Odwraca się* 

- *szeptem* Arthur ... Gdzie ty się wybierasz... Tam nic nie ma , chyba że idzie na granicę. 

- Magnus idziesz?

- Tak , tak. Nie martw się.

Chwilę później.

- Jak u niej byłem mówiła mi coś żebyś my wchodzili od tyłu że strony... Można to nazwać podwórkiem. Nie wiem czemu. Ale choć.  

Renee i Magnus idą do domu Evelyn , tak jak im kazała. Pod starym , łysym drzewem siedzi przestraszona Kasandra. 

- Cześć Mała :)... Coś się stało?  

- Taki Pan znowu grozi mojej mamie. 

- Magnus...Teraz wiem czemu nie chciała nas ostatnio wpuścić i czemu mamy wejść od tyłu. *Bierze Kasandre na ręce* Nie bój się.

- Zobaczę co się dzieje... 

- Dobrze. Postaram się ją uspokoić.

- Ciężka jest?

- Lekka jak piórko. 

- No dobra Idę tam. Magnus ostrożnie wychodzi do domu kobiety i obserwuję co się dzieje.

- Renee choć szybko.

- Co jest Magnus...0_0.

- To co słychać.

- Ja...Go znam...

- To Nirgum , jeszcze jego brakowało.

- Czego on może od niej chcieć... 

- Słuchaj... Co on mówi

Rozdział 10

- Evelyn... Cała ty , urocza jesteś... Naprawdę. Może zaczniesz w końcu zaczniesz gadać!! 

- Niby o czym , ja nie wiem o co chodzi. Jestem tylko uzdrowicielką , czego nie rozumie czego odemie chcesz. Albo jesteś na tyle głupi , że nic do ciebie nie dociera. *Uśmiech*

- Zawsze to samo , zawsze. Musisz grać. Myślisz że jesteś sprytna. Twój kochany mąż też tak myślał , i co z nim. Twoje sztuczki cię nie uratują.

- I tak wiesz że nic nie powiem. Po co tu jeszcze jesteś. Naprawdę nie masz co robić. A co u twojej Calisty.

- Albo ty zaczniesz gadać albo ona zginie. Ty lub ona co wybierasz.

- Nie zrobisz tego. 

- Myślisz.

- Tak , bo puki żyje będę ją chronić. Przed tobą i innymi Cieniami.

- Dało by się zrobić , ale za dużo wiesz , znajdę sposób by to z ciebie wyciągnąć. Żałuję że Calista nie pozwala mi cię zabić , chciał bym na to popatrzeć.

- Powodzenia , nic ci nie powiem.

- Jesteś taka sama jak Soren , gadaniem z ciebie nic nie wyciągnę. Mam już trochę dość*Wyciąga Nóż* i co teraz. *Cisza* Nadal nic nie powiesz.

- Renee zabierz ją stąd. 

- Magnus ... Co ty planujesz.

- Chyba muszę jej pomuc. Leć.

Renee i Kasandra wychodzą z domu. Magnus urzywa swojej mocy ziemi , pnącza owijają się wokół Nirgum'a. 

- Wszytko z panią w porządku. Nic pani nie jest?

- Nie Magnus. Jestem cała. A gdzie Kasandra?

- Z Renee.

- Widzę że nie jesteś już całkiem sama Evelyn.

-Magnus uważaj. Evelyn urzywa swojej mocy , wtedy jasne światło chwilowo  oślepia Magnusa i Nirgum'a. Nrigum ucieka z jej domu , gdyż światło zaczęło mu szkodzić i słaby idzie do zamku Calisty. Kobieta pomaga Magnusowi wstać. 

- To ... Było...

- Niezwykłe wiem , a teraz choć do Renee. 

- Mama! *Przytula się do matki*

- No jednak nie musi pani wychodzić...

- Weszłam jak zobaczyłam że on odchodzi , bałam się że coś wam mógł zrobić.

- Z nami wszytko w porządku. Dziękuję że zajęłaś się Kasandrą.

- Ja przepraszam , ale nigdy nie widziałem takiej aury u cienia.

-Tak Magnus , ale ja nie jestem cieniem... Jestem czarodziejką.

- Kim pani jest?

- Czarodziejką.

- 0_0 To co pani tu robi...

- Długa historia. Bardziej chodzi o mojego męża.

- Mamy czas. Prawda Magnus.

- Tak.

- Mój mąż Soren był cieniem , jakoś nigdy się go nie bałam z tego powodu. Wiedziałam jaki jest i że nigdy mi nie zagrozi. Więc za niego wyszłam. Moja rodzina nie była zadowolona z tego powodu , a rok później urodziła się nasza kochana Kasandra. Ale jego ... Porwali. Jestem tu tylko dlatego , bo wiem że żyje. Sama nie zdołałam go uratować. A rodzina jakoś nie chciała mi pomóc. 

- A ile lat ma Kasandra?

- ma dziewięć lat.

- Magnus... A nasi rodzice nie zginęli dziewięć lat temu. To by się w sumie zgadzało. 

- No niestety moi drodzy.

- To jak zabili naszych rodziców to czemu nie Sorena?

- Szantażują mnie....

- Jak nie pochodzi pani stąd to skąd?

- Jestem z Shiningway. Piękne miejsce. Tylko często atakowane przez Służących naszej królowej. 

- ... Nagle coś spobie przypomniałem. Widziałem jak ktoś wysłał Arthura prawdopodobnie za granicę. 

- Do Shining ... Pójdziecie za nim? 

- Ale po co.

- Musimy się dowiedzieć czegoś on tam szuka. Nie idzie tam bez powodu

.- Nie wiem czy powinnam tam iść. Za bardzo zwracam uwagę.

- Weź moją pelerynę Renee , ukryje twoje włosy.

- A-ALE... Jak już muszę. V.V

- Moja dzielna dziewczyna. 

- Magnus.

Rozdział 11

Tym czasem w zamku Calisty.Nirgum rozmawia z Calistą.

- Przyznaje że jesteś słabszy niż kiedyś. Dałeś się pokonać żałosnym Cienią

- Tyle że tam nie były same cienie.

- Myślisz że nie wiem.

- Emmmmm...

- Evelyn jest czarodziejką. Wiem to od zawsze. Soren od zawsze ma... Przepraszam miał głupie pomysły.

- Ale ja nie widziałem takiej aury od czasów Agnes.

- Nie mów przy mię jej imienia! Ona jest nikim tak samo jak jej czarodzieje.

- Tak , zgadza się.

- *mówi czesząc swoje kruczo czerne włosy* Niech Evelyn myśli że nic nie wiemy. Niech myśli że uda jej się nas oszukać... Gdybym tylko mogła opuścić zamek. Gdyby tylko. Wszystko było by inaczej. Shiningway i wszystkie królestwa skończyłyby jak Lunar Village swego czasu....

- Calisto...?

- Tak Nirgum.

- Nie , nic już.

- Boisz się? Czyżby?

- Każdy się czegoś boi...

- Wyjdź już.

- Dobrze pani.

- *patrzy się w niebo* Kiedyś odzyskam dawną siłę i co wtedy zrobią twoi czarodzieje , Agnes. Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. *Śmiech*

Rodział 12

Ranek bohaterowie przygotowują się do wyprawy poza granice ich domu. Renee jest zdenerwowana i zmieszana do tego czy powinni iść do Shiningway. Siedzi przestraszona w swoim pokoju , rozmyślając co zrobić. Nagle do pokoju wchodzi Magnus.

- Renee , jesteś gotowa? *Cisza* Renee , wszytko w porządku?

- Magnus nie mogę zostać w domu... Nie chcę tam iść. 

- Co jest?

- No wiesz to trochę daleko i wiesz jaka ja jestem. Nie nadaje się żeby tam iść. Będę ci tylko problemy robić może pójdź Sam , brzemię będzie ci łatwiej i szybciej wszystko załatwisz.

- Wiesz że nie zostawię cię tu , widzę że coś się dzieje z tobą. No mów co się stało.

- Nic mi nie jest. Wszystko ... W porządku.

- Popatrz mi w oczy i powiedz że tak jest. Bo ci nie wierzę.

- Magnus...

- Nie denerwuj się. *Kładzie rękę na jej ramieniu* Powiedz co tobie jest.

- Nie chcę tam iść , mówiłam ci.

- Czemu..

.- ...Bo się boję.

-*Magnus mocno przytulił dziewczynę*  Spokojnie .. przy mię nic nie musisz się bać. Pamiętaj... Ubierz się ciepło i idziemy.

- Dobrze.Po chwili. Przed wyjściem.

- Jestem już gotowa.

-  Zapomniałaś o pelerynie. *Zakłada dziewczynie pelerynę* Szkoda że musisz ją nosić.

- Czemu? *Zakłada kaptur*

- Powiedzmy że cieszy mię twój widok. 

- am...ja dziękuję. 

- Chodź musimy dojść tam przed zmierzchem.

Podczas drogi do Shiningway. Magnus miał nadzieję że obejdzie się bez problemów. Ale nagle oboje poczuli że coś ich obserwuje. Postanowili się nie odwracać i nadal szli w swoją stronę. Im dłużej to ignorowali  , tym bardziej czuli że tak jest. 

- Pośpiesz się Renee. Czuję że ktoś lub coś nas obserwuje.

- Magnus?

- Popostu chodź szybciej i nie pytaj.

- Zaczynam się delikatnie denerwować.

- Spokojnie. Będzie dobrze.

- Daleko jeszcze? 

- Nie zwchwile będziemy nad rzeką.

- Rzeką? Magnus ja nie umiem pływać.

- To znajdziemy płytkie przejście. Albo ci pomogę.

- Pomożesz? O_O jak?

- Coś by się wymyśliło w ostateczności.

- Aha.

- No co się dziwisz , przecież obiecałem ci że przy mię nic ci się nie stanie.

Nagle za nimi rozchodzi się ryk zwierzęcia , podobnego do wilka. Para chwilę postanowiła je obserwować , ale po minucie postanowili powoli i spokojnie uciec.Dzikie zwierzę najwyraźniej skupiło się na Renee. I próbowało ją zaatakować , zaczęło biec w jej stronę. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Wtedy za sprawą Magnusa , wokół wilka zaczęły owijać się pnącza. Niestety zwierzę zerwało pnącza , wtedy oboje postanowili biec. Dotarli to rzeki , niestety część nie była płytka.

- Renee skacz.

- Ale jjja nie umiem.

- Zaufaj mi nic ci nie grozi.

- Magnus.

- Wolisz żeby ten demon cię zranił. Skacz Renee. Nic ci nie będzie pomogę ci. Szybko. 

Renee nie wiedziała czy Magnus mówi prawdę i nic jej się nie stanie. Myślała co zrobić i czy może mu zaufać. Kiedy po chwili zdecydowała się przepłynąć rzekę z pomocą towarzysza , wilko-podobny demon zdołał uderzyć ją w głowę , swoją łapą. Renee straciła przytomność i wpadła do wody. Po dłuższym czasie. Magnus znalazł małą grotę do której zaniósł i zajął się dziewczyną. Po pewnym czasie było już ciemno a Renee się obudziła. Gdy otworzyła oczy ukazał jej się Magnus.

- Jak się czujesz kochana?

- Myślę że dobrze. Gdzie jesteśmy?

- W małej grocie , Spokojnie. *Delikatnie głaska ją po głowie*

- Magnus *próbuje usiąść* Ał.

- Nie wstawaj. Odpocznij.

- Chciałam usiąść.

- Pomogę ci.

- Dziękuję , Magnus. Cieszę się że jesteś. Tutaj blisko , przy mię...I uratowałeś mię znowu. *Odwraca od niego wzrok*

- Renee

- Tak?

- Tylko się na mię nie zdenerwuj​.Magnus delikatnie i z uczuciem pocałował Renee w jej różowe usta. - Pierwszy raz nie odepchełaś mię.

-Wiem miałam nadzieję że to zrobisz.

- Nawet nie wiesz jak mię cieszy to co mówisz.

Renee przytuliła się do Magnusa. Chłopak patrzył się na nią. Dziewczyna zaczęła powoli zasypiać.

- Chociaż czasami mi nie wychodzi.  Obiecuje ci że zawszę będę cię chronił , nigdy cię nie zostawię. Drugie raz tego nie zrobię.Magnus zauważył że Dziewczyna zasnęła. Śpi dobrze , Renee... 



W nocy Magnusa budzą ludzkie kroki. Wychodzi z ukrycia i zauważa kobietę w czarnym kapturze , zbierającom rośliny po lesie. Po świetle jej berła było widać że jest czarodziejką. 

- Dobry wieczór....

Kobieta odwraca się i po zauważeniu Magnusa ucieka głębiej w las. Chłopak wraca do Renee , kładzie się obok niej i zasypia. Z rana po zjedzeniu śniadania , ruszyli dalej do miasta. Około południa byli na miejscu. Było tam całkiem inaczej niż w Krainie Cieni. Nie było tam szaro , ciemno i nieprzyjemnie jak tam , duże miasteczko było pełne życia i bardzo miłe z atmosfery oraz wyglądu.

- Czuję się dziwnie...

- Czemu ?? Patrzy na dziewczynę z uśmiechem.

- Odrazu widzę że tu jest całkiem inaczej , niż u nas.

- Nie da się ukryć.

- Właściwie po co my tu jesteśmy?

- Bo musimy znaleźć Arthura , napewno nie wysłała go tu bez powódu. 

- Po tym co się wydarzyło raczej niechce z nim się spodkać​.

-Spokojnie , najpierw dowiemy się co on ma zrobić. Będzie dobrze. 

- Napewno...? 

- Czy kiedykolwiek się na mię zawiodłaś. 

- Nie...?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki