FANDOM


Parę minut później, są już na miejscu. William poprawił torbę i weszli do środka. Zastali tam drzwi do sali treningów, jadalni, sali spotkań oraz drzwi do ogrodu. Przy recepcji stało dużo zwierząt między innymi – koty, psy, wilki, lisy. Oczywiście nie zabrakło ludzi. Większości z nich byli się zapisać do klanu. Podpisywali jakieś papierki i dostawali chusty na szyję. Jednak każda była w innym kolorze. Idun i William też mieli taką ubraną, gdy weszli. Idun miała w kolorze bordowym, a William w kolorze białym. Oby trzej poszli do kolejki. W recepcji siedziała niska kobieta o ciemnej karnacji i o ciemnych włosach i oczach. Gdy przyszła ich kolej, Juliette nie wiedziała co ma powiedzieć.

- Po co my tu jesteśmy?

- Zapisujemy ciebie z Williamem do klanu! - Powiedziała Idun.

- Dzień dobry, ty nowa?

- Tak, ja nowa.

- Jeśli chcesz się zapisać, musisz wypełnić to… i to. I powiedz mi, jaki żywioł wybierasz?

- Juliette! Wybierz powietrze! Będzie pasować do ognia. - Krzyknęła Idun.

- Tak… będziemy pasować – Powiedział nieśmiało William, i się uśmiechnął. 

- Dobrze, wybieram powietrze.

- Proszę bardzo, oto chustka na szyję. Możesz ją założyć jak chcesz. - Powiedziała do Juliette. Juliette zawiązała tą chustkę, podpisała pismo. Oddała pani w recepcji. - Gratulacje, jesteś członkinią Klanu Wilczego Księżyca!

- Gratulacje Juliette! - Krzyknęli William i Idun.

- Dzięki! - Rzuciła się na nich.

- Chodź, oprowadzimy ciebie. - Powiedział William, który chwycił ją za rękę. Zarumieniła się, on na ten widok się uśmiechnął. I poszli. Zaczęli od jadalni – była to średniej wielkości jadalnia. Dominowały tam kolory bordowe, brązowe. Były tam stare, ale urocze meble, krzesła i stoły oraz kuchnia. Na stołach były świeczniki. Następne drzwi – sala treningów. Była to duża sala do ćwiczeń. Akurat jakiś lis z wilkiem oraz z jakimś kotem ćwiczyli magiczne sztuczki. Lis używał magii wody, kot magii ziemi, a wilk magii powietrza. Magia wody, której używał lis sprawiał, że woda wsiąkała w ziemię. Obydwaj przestali. Spojrzeli się w drzwi i szybko podbiegli.

- Idun? To ty tutaj? Z Williamem i z tą… em, dziewczyną? Kto to? - Zapytała lisica.

- Tak! Ja tutaj. Ja tej dziewczynie której nie znasz oprowadzam tutaj, jest nowa jak widzisz. Wybrała powietrze. Jul, to Mona, ta wilczyca to Luna a ten kot, cóż, eheh… Lucian.

- Witaj Juliette. - Przywitała się Mona.

- Hej! - Przywitała się Luna.

- Och, hej. - Przywitał się Lucian.

- Miło mi was poznać. - Powiedziała zdziwiona Juliette. - Idun, oni wszyscy to twoi przyjaciele?

- Tak! I William też, prawda?

- Tak. Może zamiast gadać, oprowadzajmy Juliette dalej?

- Dobrze, dobrze, już idziemy panie alchemiku.

- Ale ruchy może, co? Nie mam czasu. Za chwile powinien być już wiecie gdzie.

- Tak wiemy, dobra chodźmy. Wyszli z sali. Poszli do sali spotkań. Lisica skoczyła i dotknęła łapą klamki, a Lucian pchnął drzwi. Weszli do środka. Wystrój był podobny jak w jadalni – bordowo – brązowe ściany wraz ze starymi meblami i świecznikami na stołach. To tu w sali spotkań spotykają się przywódcy żywiołów powietrza, ziemi, wody oraz ognia. To tu kiedyś, według legend, przed wszystkimi istotami na ziemi, władzę nad tymi żywiołami przejmowały cztery wilczątka, dziecko królowej i króla. Jedno z nich, było łagodne jak powietrze, jedno złośliwe jak ogień, jedno wrażliwe jak ziemia a ostatnie burzące się jak fale wody. Kiedy wilczątka dorosły, każdy miał władzę nad swoim żywiołem. Niestety, nastała wojna. Do dziś nie wiadomo co stało się z młodymi. Ponoć jeszcze żyją, i wszystko obserwują. W tej sali stały posągi tych szczeniąt, co przykuło uwagę Juliette.

- To te szczeniaki, dzieci Nerfeusa i Dahamary.

- Tak, to one, Juliette. - Odpowiedział Lucian. - Zwiedzajmy dalej. - Chwycił ją za rękę, ja zamurowało. William, będąc zazdrosny o Juliette mruknął coś pod nosem. Lucian się uśmiechnął. Po chwili zaśmiał się.

- Haha!

- Z czego się śmiejesz, hm? Chwyciłeś mnie tylko za dłoń!

- E, nieważne. Chodźmy dalej. Wyszli z sali. Poszli do ogrodu. Juliette znów zamurowało. Myślała, że padnie z wrażenia, jaki śliczny jest ten ogród! Była tam fontanna, kwiaty w prawie każdym kolorze, parę drzew oraz ławki, na których siedziały niektóre osoby. Były tam też ptaki, które piły wodę z fontanny. Widzieli tam kogoś znajomego. Była to recepcjonistka, która siedziała tam, rozmawiając z jakimś mężczyzną, który tu też pracuje. Było to widać po chustce na szyi. Dowiedziała się od Mony, że to mistrz żywiołu ognia. Oraz, że to mąż recepcjonistki. Później wstał i pożegnał się ze swoją żoną. Poszedł na zajęcia swoich uczniów żywiołu ognia. Usiedli na ławce, gdzie siedziała recepcjonistka. Recepcjonistka dała Juliette kartkę. Był to plan kiedy ma zajęcia. Najpierw zajęcia ma ogień, później powietrze, potem woda, a na koniec ziemia. Każde z zajęć trwało dwie godziny. Juliette czuła mocny stres. Wszyscy ją uspokajali. William ją przytulił. Wszyscy był zaskoczeni. Po chwili puścił ją, Lucian poczuł się zazdrosny. William powiedział:

- Chodź ze mną. Oddamy mikstury i wtedy idziemy do domu. Przyjedziemy jak będzie twoja kolej.

- Ok. Dziękuje ci, Will. To chodźmy. Do zobaczenia Lucian, Luna i Mona!

- Pa! - Pożegnała się Luna.

- Do zobaczenia. - Pożegnał się Lucian.

- Narka! - Pożegnała się Mona.

- Papa L, M i L! - Powiedzieli jednocześnie William i Idun.

- LML?

- To skrót od Lucian Mona Luna.

- Papa W i I! - Krzyknęli jednocześnie Mona, Luna i Lucian.

- Widać, że dobrze się znacie.

- Spokojnie, też będziesz ich dobrze znać.

- Powiedziała Idun, pocieszając dziewczynę. Rozmawiając tak, idąc za Williamem, poczekali na niego, bo szedł zanieść mikstury. Zajęło mu to dwie minuty. Wyszli z siedziby, i poszli do domu. Niestety, ludzie widzieli, że Juliette idzie. Chcieli ją zaatakować. Jednak ona wyciągnęła toporki, wystraszyli się i uciekli. Niektórzy krzyczeli, że jest wariatką, ale co miała zrobić? Stać? Jest ciekawa, co oni by zrobili na jej miejscu. Wrócili do domu. Juliette od razu zestresowana pobiegła i usiadła na bujany fotel.

- Nie idę tam.- Powiedziała Juliette tak, jakby miała za chwile płakać.

- Musisz Jul, mówi ci to alchemik. Myślałaś, że jak co, jak ja tam szedłem pierwszy raz to się nie bałem i się nie stresowałem? Bałem się i stresowałem. - Odpowiedział zaniepokojony jej zachowaniem William.

- Po co się zapisywałaś? Powiedz mi. - Zapytała Idun i później dodała. - Zapisałaś się? Zapisałaś. Więc po co teraz nie mówisz, że nie chcesz tam iść?

- Nie wiem. Macie racje, przepraszam. Już nie będę.

- No, i taką postawę to ja rozumiem! - Powiedziała Idun.

- Ja też! - Dodał William. - No chodź, ugotujemy coś. Mam mięso, byłem parę dni temu u rzeźnika i kupiłem wołowinę. Może zamiast ugotowania, sobie je usmażymy.

- Ja jestem chętna na wołowinę… - Powiedziała podekscytowana Idun, która chciała kawałek wołowiny.

- Spokojnie, dostaniesz wołowinę ale usmażoną. - Powiedziała Juliette, śmiejąc się.

- Wtedy zjemy i będziemy mieli resztę czasu do moich pierwszych zajęć.

Po zrobieniu steku, William nalał każdemu napoju gazowanego o smaku winogronowym który sam zrobił.

- Wznieśmy toast za mnie! - Krzyknęła wesoło Juliette. Wznieśli. Idun chwyciła łapą szklankę, co zdziwiło Williama i Juliette i piła tak jak piją ludzie. Na koniec szklanka wypadła jej z łap i się zbiła, co sprawiło, że obydwaj się z niej śmieli. Koniec końców musiała i tak posprzątać po zbitej szklance. Wszyscy dobrze się bawili. Czas leciał, minuty leciały. W końcu były do lekcji Juliette piętnaście minut! Juliette spojrzała na zegarek.

- Już na mnie czas.

- Odprowadzić cię?

- Zapytał William.

- Ej, ja też chcę ją odprowadzić. - Powiedziała Idun.

- No ja też. - Dobra nieważne, idziemy ją odprowadzić.

Wszyscy się przygotowali do wyjścia i odprowadzili Juliette na zajęcia.

- Nie będzie mnie przez dwie godziny, do zobaczenia!

- Do zobaczenia skarbie! - Pożegnała się Idun.

- Paa Juliette! - Pożegnał się wesoło William.

I tak o to poszła na swoje pierwsze zajęcia.  

Ogłoszenie: Z góry przepraszam, że są takie przerwy między dialogami, ale kiedy chcę je usunąć to przy tekście można się pogubić. Pozdrawiam! 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki